Bajka o łakomym żuczku Maciusiu

Autor: bajkopisarz z Internetu

Dawno, dawno temu, w gęstym i wonnym lesie, wśród kwiatów i traw, mieszkał mały żuczek o imieniu Macius. Był to bardzo sympatyczny i pracowity stworzonka, który każdego dnia zbierał nektar z kwiatków, by przygotować słodki miodek dla całej rodziny. Jednak Macius miał jedną wadę – był strasznie łakomy.

Zamiast od razu przynosić nektar do ula, często zatrzymywał się po drodze, żeby skosztować słodkich soków z najpiękniejszych kwiatów. „Tylko kropla – pomyśli – przecież nikt się nie dowie”. Niestety, te „jedna kropla” powtarzała się codziennie, aż w końcu zaczynało brakować miodu w ulu.

Jednego dnia nadleciała burzowa chmura. Wiał silny wiatr, lał deszcz, a wszystkie kwiaty schowały się pod liście. Matka Maciusia postanowiła zrobić zapasy miodu na cały tydzień, ale… okazało się, że ich zapasy są bardzo małe.

– Skąd taki niedobry miodek? – zdziwiła się mama żuczka.

Macius spuścił oczy i cicho odpowiedział:

– Ja… ja trochę… go zjadłem po drodze…

Mama westchnęła i powiedziała:

– Pracujemy całe życie dla siebie i dla innych. Nie wolno zapominać o obowiązkach, nawet jeśli coś smakuje lepiej niż inne.

Nazajutrz Macius postanowił się poprawić. Zbierał nektar tak samo dokładnie jak dawniej, ale już nie przystawał, żeby smakować. Raz tylko, gdy minął wyjątkowo piękny malinowiec, poczuł ogromną ochotę, żeby spróbować jego soku. Ale pamiętając o lekcji matki, pomachał skrzydełkami i powiedział:

– Nie! Dziś nie! Dla siebie później, teraz dla innych!

Gdy wrócił do ula, babeczka Maciusia pogładziła go po główce i rzekła:

– Widzę, że jesteś już prawdziwym dorosłym żuczkiem. Twoja porada jest w pracy, a twoje serce – w rodzinie.

Od tego dnia Macius zbierał nektar nie tylko dla swojej rodziny, ale też dzielił się z biedniejszymi owadami, które same nie mogły znaleźć jedzenia. Dzięki temu stał się bohaterem całego lasu.

A co do łakomstwa? Czasem sobie pozwalał na jedną, małą łyżeczkę miodu… ale dopiero po tym, jak wszyscy inni zostali nakarmieni.